Mój biznes idzie do przedszkola

Nazywam się Agnieszka Burdykiewicz

Pomagam kobietom, które na co dzień pomagają innym — odzyskać wartość niezależną od opinii innych. Uczę, jak z tego, co umiesz i czym pomagasz, zbudować stabilny, etyczny i bezpieczny biznes ekspercki — oparty na własnej wartości i zaufaniu do swojej intuicji, a nie na cudzych strategiach.

Byś mogła budować siebie i swoje dziedzictwo, zamiast angażować energię w cudze życie i projekty.

TWOJE ŻYCIE. TWOJE ZASADY. TWÓJ CZAS.

Ratujesz partnera, rodzinę, cudze projekty – i po drodze gubisz siebie. Masz wrażenie, że ciągniesz wszystko na sobie, zamiast budować własne życie.

Odzyskaj wolność i czas dla siebie. Czas, żeby Twój biznes poszedł do przedszkola.

Dowiedz się jak zbudować system sprzedaży, który daje Ci powtarzalny przychód i więcej wolności.

Kiedy rodzisz własny biznes, bardzo łatwo stać się jego mamą na pełen etat. Szczególnie, gdy jesteś po 40., nie masz dzieci i jesteś wysokowrażliwa. Chcesz o niego dbać, rozwijać go, być przy nim i mieć pewność, że wszystko jest dobrze. Tylko że w pewnym momencie możesz zauważyć, że zamiast budować biznes, który daje Ci wolność, zaczynasz poświęcać mu całe swoje życie.

Znam to bardzo dobrze.

Kiedy zaczynałam budować własny biznes, wkładałam w niego ogromną ilość siebie. Był zrodzony z moich doświadczeń, wiedzy, pracy i potrzeby pomagania innym. Bardzo mi zależało, żeby rósł, rozwijał się i przynosił realne efekty. Chciałam pomagać na większą skalę.

Po 20 latach pracy w korporacji chciałam stworzyć coś własnego. Chciałam pracować po swojemu, pomagać ludziom i mieć więcej wolności.

Tylko, że z czasem zaczęłam zauważać, że własny biznes może stać się kolejnym miejscem, w którym jesteś potrzebna cały czas.

I właśnie o tym chcę Ci dzisiaj opowiedzieć.

Urodziłaś swój biznes

Jeżeli jesteś coachką, terapeutką, mentorką, trenerką albo ekspertką działającą w obszarze rozwoju osobistego czy duchowego, prawdopodobnie nie stworzyłaś swojego biznesu przypadkiem.

Włożyłaś w niego swoją wiedzę, doświadczenie, historię i kawałek siebie.

Być może zaczynałaś od kilku klientek i pojedynczych sesji. Potem pojawiały się kolejne osoby, nowe pomysły, programy, kursy, produkty.

I na początku to jest naturalne, że jesteś przy biznesie cały czas.

To Ty zdobywasz klientów. To Ty prowadzisz sesje. To Ty tworzysz treści. To Ty sprzedajesz. To Ty odpowiadasz na wiadomości. To Ty podejmujesz każdą decyzję.

Twój biznes jest jeszcze mały i rzeczywiście potrzebuje Twojej obecności.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy biznes rośnie, a Ty nadal próbujesz być przy nim przez cały czas.

Od sesji za 150 zł do programów premium

Moja droga biznesowa nie była liniowa.

Zaczynałam od sesji za 150 zł. Potem tworzyłam z nich pakiety i stopniowo podnosiłam ceny — wraz ze wzrostem mojego doświadczenia, wartości, pewności siebie i liczby zadowolonych klientek.

Ale podnoszenie cen nie było dla mnie tylko decyzją biznesową. Za każdą kolejną kwotą musiałam przekraczać własne blokady — lęk przed oceną, widocznością i hejtem, ale też przekonanie, by móc brać za swoją sesję więcej niż moje mentorki czy autorytety. Potrzebowałam przestać porównywać swoją wartość do innych i zacząć ufać temu, co sama wnoszę.

Z czasem zaczęłam tworzyć coraz bardziej rozbudowane programy i sprzedawać oferty premium. Pojawiły się programy za 6 500 zł, a dziś tworzę i sprzedaję programy, których wartość sięga 15 000 zł.

To nie wydarzyło się wyłącznie dlatego, że nauczyłam się lepiej sprzedawać. W dużej mierze wydarzyło się dlatego, że sama musiałam stać się kobietą, która potrafi tę wartość przyjąć, zakomunikować i udźwignąć.

Z czasem, obok pracy 1:1, zaczęłam dywersyfikować przychody — tworząc kursy, programy subskrypcyjne i warsztaty.

Po drodze były pomysły, które nie wypaliły, zmiany kierunku, okresy szybkiego wzrostu i momenty, kiedy biznes bardzo mocno mnie przeciążał.

Bywało, że wchodziłam na falę. Sprzedaż rosła, pojawiało się więcej klientek, miałam poczucie, że wszystko zaczyna działać. A potem przychodził moment, kiedy okazywało się, że nie mam jeszcze fundamentu, który pozwoli mi na tej fali spokojnie zostać.

To była dla mnie jedna z najważniejszych lekcji.

Możesz sprzedać drogi program, zrobić świetny miesiąc, mieć dużo zapytań czy nawet viralowy materiał, a mimo to nadal nie mieć biznesu, który daje Ci poczucie stabilności.

Jeżeli wszystko nadal zależy od Twojej obecności, a często też od Twojego nastroju i energii, wraz ze wzrostem biznesu może rosnąć również Twoje przeciążenie i wyczerpanie.

Dlatego z czasem zaczęłam patrzeć na swój biznes inaczej.

Nie tylko przez pryzmat tego, co sprzedaję, ale również tego, jak ten biznes jest zbudowany.

Skąd przychodzą klienci? Jak mnie poznają? Co sprawia, że zaczynają mi ufać? Jak przechodzą od pierwszego kontaktu do zakupu oferty premium? Co dzieje się wtedy, kiedy ja nie publikuję, nie prowadzę sesji i nie jestem cały czas dostępna?

I właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, jak ważne są systemy, procesy i lejki sprzedażowe.

Bo jeśli nie ma systemu, biznes potrzebuje Ciebie cały czas

Być może znasz ten moment.

Kiedy publikujesz w mediach społecznościowych, pojawiają się reakcje i zapytania. Kiedy zaczynasz mówić o swojej ofercie, ktoś kupuje. Kiedy robisz live, webinar albo serię rolek, pojawiają się klientki.

Ale kiedy odpuszczasz, zapada cisza.

I wtedy możesz mieć poczucie, że Twój biznes działa tylko wtedy, kiedy Ty go cały czas napędzasz.

To jest bardzo męczące.

Bo przecież nie po to zakładałaś własną firmę.

Chciałaś mieć więcej wolności, a zaczynasz mieć poczucie, że jesteś jeszcze bardziej przywiązana do pracy.

Wakacje, na których nadal pracujesz

Znam ten moment, kiedy teoretycznie jesteś na wakacjach, ale głową nadal jesteś w biznesie.

Zamiast naprawdę odpocząć, myślisz o tym, jaką nagrać rolkę. Zastanawiasz się, co opublikować, żeby nadal pojawiały się zapytania. Myślisz o sprzedaży, klientach i tym, co będzie po powrocie.

Możesz siedzieć nad wodą, a jednocześnie zastanawiać się, czy nie powinnaś jeszcze czegoś opublikować.

Możesz wyjechać na kilka dni, ale telefon nadal jest gdzieś obok.

Bo w środku pojawia się myśl:

„Jeśli ja przestanę, to co się stanie z moim biznesem?”

I właśnie tutaj zaczyna się problem z wolnością.

Bo biznes może wyglądać na Twój, ale tak naprawdę to Ty jesteś jego silnikiem.

A potem zaczynasz dawać klientom więcej, niż kupili

Jeśli jesteś ekspertką, która naprawdę chce pomagać, prawdopodobnie znasz również tę pułapkę.

Sesja miała trwać określony czas, ale proces się przedłuża, więc zostajesz jeszcze chwilę.

Klientka wysyła Ci długą wiadomość głosową, więc jej słuchasz.

Pojawia się jeszcze jeden problem, więc odpowiadasz.

W ofercie był określony zakres, ale czujesz, że możesz zrobić jeszcze trochę.

I znowu dajesz.

Nie dlatego, że nie znasz wartości swojej pracy.

Dlatego, że naprawdę zależy Ci na człowieku.

Tylko że jeśli takie sytuacje powtarzają się cały czas, zaczynasz płacić za nie własną energią.

I w pewnym momencie możesz odkryć, że Twoja oferta kosztuje określoną kwotę, ale Ty dajesz w jej ramach znacznie więcej czasu, uwagi i zaangażowania, niż zakładałaś.

To właśnie wtedy warto zacząć budować biznes inaczej.

Czas oddać biznes do przedszkola

Być może właśnie jesteś w tym miejscu.

Urodziłaś swój biznes. Byłaś przy nim cały czas. Pomogłaś mu stanąć na nogi. Zdobyłaś pierwsze klientki, nauczyłaś się sprzedawać, stworzyłaś ofertę.

Ale teraz zaczynasz czuć, że nie możesz być potrzebna do wszystkiego.

I właśnie tutaj pojawia się moje „przedszkole”.

Oddanie biznesu do przedszkola nie oznacza, że go porzucasz.

Nie oznacza też, że przestajesz się nim interesować.

Oznacza pierwszy krok do oddania odpowiedzialności i kontroli.

Klientka może samodzielnie przejść nagrany kurs.

Możesz stworzyć proces grupowy, który nie wymaga Twojej indywidualnej obecności przy każdej osobie.

Możesz przygotować materiały, które pracują również wtedy, kiedy Ty odpoczywasz.

Możesz stworzyć lejek sprzedażowy, który prowadzi właściwe osoby do Twojej oferty, zamiast codziennie zaczynać sprzedaż od zera.

Możesz zbudować system, który nie opiera się wyłącznie na Twojej obecności w mediach społecznościowych.

Możesz dostosować ten system do siebie, do swojej wrażliwości i stylu życia.

To nie jest rezygnacja z jakości.

To jest nauczenie biznesu samodzielności.

Ja jestem już w podstawówce

Nie piszę tego jako kobieta, która ma już wszystko za sobą i stworzyła „idealny biznes”.

Piszę jako ekspertka, która sama przeszła drogę od sprzedawania pojedynczych sesji do budowania ofert premium, programów, subskrypcji i systemów sprzedaży.

Zanim zaczęłam szukać gotowych rozwiązań, lejków i strategii, sama — bez kampanii reklamowych — zbudowałam biznes, który doprowadził mnie do 40 000 zł miesięcznego przychodu.

Od drugiego roku działalności, tylko z sesji 1:1, osiągałam powtarzalny przychód na poziomie średnio 15 000 zł miesięcznie.

Przeszłam od sesji za 150 zł do około 1 000 zł za godzinę mojego czasu pracy w programie. Stworzyłam również subskrypcję za 500 zł miesięcznie.

Moje programy high-ticket sprzedawałam przede wszystkim dzięki własnym treściom na YouTube i TikToku. To właśnie tam budowałam relację z odbiorcami i przyciągałam osoby, które później stawały się moimi klientkami.

Najpierw więc sama zbudowałam działający biznes. Dopiero później zaczęłam szukać sposobów, jak go uporządkować, skalować i uniezależnić od mojego ciągłego zaangażowania.

To było dla mnie ważne doświadczenie, bo pokazało mi, że nie potrzebujesz ogromnej społeczności ani wielkiego budżetu reklamowego, żeby sprzedawać oferty premium.

Potrzebujesz wartościowej oferty, konkretnej ekspertyzy, właściwych ludzi i sposobu sprzedaży, który potrafisz konsekwentnie prowadzić.

Dopiero później zaczęłam inwestować w mentoringi, współprace, agencje, lejki i różne modele sprzedaży

Testowałam lejki. Testowałam modele pozyskiwania klientów. Sprawdzałam, co działa u innych i próbowałam przełożyć to na swój biznes.

I właśnie wtedy przekonałam się, że skuteczna strategia nie zawsze jest dobrą strategią dla Ciebie.

Niektóre rozwiązania działały na papierze, ale kompletnie nie pasowały do mojego sposobu pracy. Inne kosztowały mnie ogromnie dużo energii. Były też współprace, w które zainwestowałam sporo pieniędzy, a które zamiast uporządkować biznes, przyniosły mi jeszcze więcej chaosu.

Dzisiaj wiem, że nie chodzi o znalezienie jednego magicznego lejka.

Chodzi o stworzenie systemu sprzedaży, który jest skuteczny, ale jednocześnie możesz go utrzymać bez ciągłego działania wbrew sobie.

Takiego, który uwzględnia Twój charakter, sposób pracy, wartości, wrażliwość, etap biznesu i rodzaj klientów, z którymi chcesz pracować.

I właśnie dlatego mówię, że mój biznes jest już w podstawówce.

Nie jest już małym dzieckiem, które potrzebuje mnie do każdej rzeczy.

Mam doświadczenie, wyniki, sprawdzone produkty, klientów, wiedzę o sprzedaży i świadomość tego, co działa u mnie, a co nie.

Ale jednocześnie nie udaję, że jestem już na uniwersytecie.

Nadal uczę się delegowania. Nadal buduję większą niezależność od własnej obecności. Nadal testuję rozwiązania, które pozwalają mi zarabiać stabilnie bez dokładania sobie kolejnych godzin pracy.

I właśnie to jest dla mnie ważne.

Nie chcę uczyć Cię z pozycji osoby, która ma „idealny biznes”. Chcę pokazać Ci drogę, którą sama przeszłam.

Od chaosu do większej struktury.
Od sprzedawania czasu do ofert premium.
Od działania intuicyjnego do świadomego systemu.
Od kopiowania cudzych rozwiązań do budowania biznesu zgodnego ze mną.

I przede wszystkim — od przekonania, że muszę robić więcej, do zrozumienia, że potrzebuję budować mądrzej.

Bo być może Twój biznes również nie potrzebuje kolejnej strategii.

Być może potrzebuje kolejnego etapu rozwoju.

Od chaosu do biznesu, który ma fundament

Jedną z największych zmian było dla mnie zrozumienie, że sama oferta premium nie wystarczy.

Możesz mieć świetny program za kilka czy kilkanaście tysięcy złotych, ale jeśli nie masz jasno określonej niszy, nie wiesz dokładnie, do kogo mówisz i nie masz sposobu na regularne pozyskiwanie klientów, nadal będziesz musiała cały czas „pchać” sprzedaż.

Dlatego dzisiaj patrzę na biznes jako na całość.

Potrzebujesz wiedzieć, dla kogo jesteś.

Potrzebujesz oferty, która odpowiada na realny problem i ma wartość, za którą klient chce zapłacić.

Potrzebujesz oferty, która da Twojemu klientowi transformację, bo za to zapłaci więcej.

Potrzebujesz komunikacji, która pozwala właściwym osobom rozpoznać siebie w tym, co mówisz.

Potrzebujesz sposobu pozyskiwania klientów.

I potrzebujesz systemu sprzedaży, który pozwala przeprowadzić potencjalnego klienta od pierwszego kontaktu z Tobą do zakupu oferty premium.

Właśnie dlatego coraz większą wagę przykładam do lejków sprzedażowych high-ticket.

Nie jako kolejnej techniki marketingowej, ale jako sposobu na to, żeby Twój biznes nie musiał być codziennie ręcznie napędzany przez Ciebie.

Nie chcę już biznesu, który wymaga mojego poświęcenia

To jest chyba największa zmiana, jaka zaszła we mnie.

Kiedyś wydawało mi się, że skoro to mój biznes, to powinnam być za niego odpowiedzialna cały czas.

Dzisiaj wiem, że odpowiedzialność nie oznacza ciągłej kontroli.

Możesz bardzo kochać swój biznes i nie myśleć o nim przez cały weekend.

Możesz mieć ambitne cele i jednocześnie odpoczywać.

Możesz sprzedawać programy premium i nie być dostępna dla klienta przez całą dobę.

Możesz pomagać ludziom i jednocześnie mieć granice.

Możesz rozwijać biznes bez zatracania siebie.

I właśnie tego uczę się dzisiaj sama.

Nie chcę więcej biznesu, który rośnie tylko wtedy, kiedy ja daję z siebie więcej.

Chcę biznesu, który rośnie również dzięki temu, że jest dobrze zbudowany.

Chcę więcej luzu, więcej wolności i więcej przestrzeni na życie.

Bo po to w końcu budowałam własny biznes.

Nie po to, żeby stworzyć sobie kolejną pracę.

Być może Twój biznes jest właśnie gotowy na przedszkole

Jeżeli jesteś wysokowrażliwą ekspertką — coachką, terapeutką, mentorką, trenerką albo działasz w obszarze rozwoju osobistego czy duchowego — być może rozpoznajesz w tej historii kawałek siebie.

Masz wiedzę.

Masz doświadczenie.

Masz klientów.

Być może masz już ofertę premium.

A mimo to nadal czujesz, że bez Ciebie niewiele się dzieje.

Kiedy publikujesz, pojawiają się klienci. Kiedy odpuszczasz, sprzedaż zwalnia.

Dajesz klientom więcej, niż zakłada oferta.

Pracujesz więcej, niż planowałaś.

Trudno Ci wyłączyć telefon.

Trudno Ci naprawdę odpocząć.

I coraz częściej myślisz:

„Ja nie chcę prowadzić biznesu w ten sposób przez kolejne lata.”

Być może nie potrzebujesz kolejnej strategii, kolejnej rolki ani kolejnej godziny pracy.

Być może Twój biznes potrzebuje po prostu przejść do następnej klasy.

A pierwszym krokiem może być właśnie przedszkole.

Czyli moment, w którym zaczynasz pozwalać mu działać również bez Ciebie.

Jeśli chcesz zobaczyć, gdzie dzisiaj jesteś ze swoim biznesem i czego potrzebujesz, żeby przejść do kolejnego etapu, możesz umówić się ze mną na bezpłatną konsultację.

A jeśli cotwierasz się na oferty premium przygotowałam  PDF Od pasjonatki do ekspertki w swoim biznesie – 7 kroków, w którym pokazuję, jak stworzyć swoją ofertę premium i swój lejek, by sprzedawać w zgodzie ze sobą.

Buduj ze mną etyczny, autentyczny i bezpieczny biznes.

Agnieszka Burdykiewicz — mentorka, eksperckich biznesów z duszą oraz autentycznej marki osobistej

Pomagam ekspercko kobietom, które na co dzień pomagają wszystkim innym

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Transformacja przez podświadomość

sprawdź MOJĄ OFERTĘ

Pierwotna cena wynosiła: 250,00 zł.Aktualna cena wynosi: 99,00 zł.