Wiesz, jak to jest: „to ja zrobię, przyjadę, ogarnę, dostosuję się”. Wszystkich rozumiesz i wiesz, co przeżywają. A to, co w Tobie najcenniejsze, rozdajesz za darmo.
Jesteś świadoma i wyszkolona. Masz za sobą książki, kursy, terapie, warsztaty. Jesteś silna, zdeterminowana i odpowiedzialna. Na tym możemy budować.
Myślisz, że już z tego wyszłaś, bo to rozumiesz. Ja też tak myślałam. Aż pojawił się ktoś w kryzysie i Ratowniczka włączyła się sama.
Dla wszystkich masz „tak, od razu”: czas, pieniądze, uwagę. Dla siebie masz „zaraz, jeszcze tylko to jedno”.
A gdybyś raz Ty była pierwsza w kolejce? Przecież chcesz:
Agnieszka, 48: „Cały czas skupiałam się na innych w rodzinie. Ich potrzeby, emocje, samopoczucie stawiałam przed sobą, brałam na siebie ich emocje, fochy, problemy. (…) Uczę się odpuszczać, wyciszać, zająć się sobą, swoim rozwojem i swoim życiem. Pracuję nad stawianiem granic innym ludziom.”
Marta, 33: „Nauczyłam się wyznaczać granice, mówić „nie” bez wyrzutów sumienia i otwierać się na pomoc od innych.”
Joanna, 45: „Bardziej dbam o siebie, jestem dla siebie ważniejsza. Nie mam problemu z wyegzekwowaniem czasu tylko dla siebie, wcześniej nie pozwalałam sobie na to. Zaczęłam bardziej stawiać granice. Teraz widzę, że wcześniej »dowalałam« sobie zarywając noce, biorąc na siebie wszystkie drobne obowiązki, które mógłby też zrobić ktoś inny.”
Przez lata próbowałam kupić miłość, akceptację i poczucie własnej wartości, będąc potrzebna, użyteczna i niezastąpiona. Wiem jak to jest, gdy jesteś zmęczona, a i tak bierzesz na siebie więcej. A im więcej dajesz, tym mniej dostajesz: uwagi, wdzięczności czy docenienia. Wiesz, że ratujesz innych kosztem siebie, i to nic nie zmienia, bo ten mechanizm nie siedzi w głowie i działa w tle nieświadomie.
Dopiero skrajne wyczerpanie i utrata tego, co budowałam latami, pokazały mi, że wiedza to za mało. Wyłączyłam program Ratowniczki u samego źródła: w podświadomości i ciele. Dziś mam fokus na swoje życie, a nie tylko na cudze. Przeprowadzę Cię przez to samo, byś mogła zacząć wybierać siebie.
Swoje transformacje przeszło ze mną już ponad 200 kobiet: głęboko i trwale, z rezultatami podczas współpracy, a także po niej.
„To, co zrobiłam z Agą, zmienia mnie do dziś” – napisała Ania po roku od zakończenia współpracy.
Ola, 52: „Uwolniłam się od poczucia winy i od brania odpowiedzialności za życie innych. Wróciło czucie ciała, wróciła energia i odwaga do zmiany życia – mam moc, żeby działać i w końcu się rozwieść”
Nie przychodzisz na nią po to, żeby przegadać swoją sytuację. Przychodzisz po to, żeby ją zmienić.
Bezpieczny krok — 1 godzina
Dla Ciebie, jeśli chcesz najpierw poczuć, jak pracuję. Rozmowa o Twojej sytuacji, uwalniający proces i konkretny kierunek na najbliższe dni.
Odważny krok — 2 godziny
Dla Ciebie, jeśli masz dość kręcenia się w kółko i chcesz od razu przeżyć to, co dotąd tylko analizowałaś. Przechodzisz przez pełny uwalniający proces już na pierwszym spotkaniu i wychodzisz z konkretnym krokiem w stronę zmiany.